O kolektywie
Zaczęło się od zagubienia
Wszystko zaczęło się od mojego własnego zagubienia w emigracyjnych realiach i tęsknoty za poczuciem, że jestem u siebie.
Jeśli kiedyś siedziałaś o drugiej w nocy, przeglądając oferty mieszkań w obcym kraju z myślą: „może tam będzie lepiej, może tam w końcu poczuję się u siebie” – to jest nasza wspólna historia.
Dorastałam w świecie, gdzie liczyły się bezpieczeństwo i osiągnięcia, a mnie ciągnęło gdzie indziej: do emocji, prób, przygody.
Pamiętam podstawówkę i próby do komediowego „Kopciuszka”. Znam całą sztukę, ręka sama się unosi. Słyszę: „Nie wychodź przed orkiestrę”. Pierwszy raz pojawia się myśl, że może łatwiej byłoby być trochę mniej sobą.
Później słyszę to wiele razy: że „za bardzo przeżywam”, „za dużo chcę”, „mam głowę w chmurach”. A ja po prostu czuję, że żaden dostępny szablon nie jest dla mnie. Zaczynam podejrzewać, że moje niedopasowanie nie jest wadą. Może to kompas.
Psychologia i pierwszy skok w nieznane
Psychologia nie była moim wielkim powołaniem.
Była drogą, która naprawdę mnie ciekawiła, choć nie dawała spektakularnych perspektyw. Chciałam zrozumieć człowieka: jak działa, dlaczego sam sobie przeszkadza, jak decyduje o swoim życiu.
Lipiec 2018
Ogródek pubu, stolik lepi się od lemoniady, dyplom magistra na dnie plecaka. Pada pytanie: „Co teraz?”. Pierwszy raz nie mam gotowej odpowiedzi. Wsłuchuję się w siebie i mówię:
– Chyba chciałabym pojechać w podróż.
Nie na wakacje, tylko dlatego, że czuję, że tego potrzebuję. Następnego dnia kupujemy bilety. Lęk ucicha albo po prostu przestaję go słuchać.
Azja
Kilka miesięcy później lecę sama do Azji. Trzy miesiące, jeden plecak, jedna ręka w gipsie. Mama pyta: „Jak sobie poradzisz?”. Odpowiadam: „Nie wiem”. I nagle okazuje się, że nie tylko sobie radzę. Ja tam rozkwitam!
Potem są kolejne miejsca: Izrael, Bałkany, Kuba. Autostop, brak planu, spotkania na jedną kawę, które zostają we mnie na lata. Wszędzie uczę się tej samej lekcji, że nie ma jednego właściwego sposobu na życie.
Powoli dociera do mnie, że „dom” to nie adres. To stan, w którym mogę być cała sobą. Zaczynam czuć się u siebie we własnym życiu, nie w konkretnej lokalizacji.
Portugalia i budowanie
życia od zera
Potem pojawia się Portugalia.
Najpierw romantyczna, bo miłość, ocean, kolorowe dachy. A potem ta codzienna, czyli urzędy, nostryfikacja dyplomu, język, który plącze się w ustach. W Polsce terapia online brzmi wtedy jak science fiction, więc pracuję tam, gdzie akurat jest miejsce: jako kelnerka w barze, sprzedaję rejsy na oglądanie delfinów.
Tworzę życie od zera.
Pojawiają się przyjaźnie. Pies. Surfing, który uczy mnie cierpliwości do fal i do siebie.
Równolegle zmienia się moje podejście do psychologii. Nie chcę „naprawiać” ludzi ani przywracać nikogo do normy. Chcę towarzyszyć. Iść kawałek drogi obok i pomagać usłyszeć własny głos wśród miliona cudzych.
Emigracyjne „pomiędzy”, które okazało się wspólne
Zaczynają spływać wiadomości od osób żyjących poza krajem. O rozdarciu. O tęsknocie. O tym, że w nowym miejscu ktoś czuje się „za bardzo z Polski”, a w Polsce „za bardzo stamtąd”.
O samotności wśród ludzi, którzy nie rozumieją, jak można tęsknić za czymś, a przecież „samemu się to wybrało”. O cichym „jest mi źle”, które potrafi przykryć spełnione z zewnątrz marzenie. Czytając te wiadomości, mam wrażenie, jakbym czytała własne pamiętniki. Jednocześnie czuję, że moje prywatne zmagania dotykają czegoś znacznie większego.
Narodziny Wszędzie Ważne
Przychodzi pandemia. Świat przenosi się do online, a to, co wcześniej było przeszkodą, staje się rozwiązaniem. Mogę pracować z osobami rozsianymi po świecie i łączyć psychologię z doświadczeniem emigracji. Po miesiącu mój kalendarz pęka w szwach.
Czuję wdzięczność… i świadomość, że nie uniosę tego sama. Że chodzi już nie tylko o moją praktykę, ale o społeczność ludzi potrzebujących bezpiecznego miejsca dla swoich emocji w drodze.
Zakładam profil na Instagramie, zaczynam pisać newsletter – prosto, bez presji, bez pustych obietnic. I nagle ktoś pisze:
„Pierwszy raz ktoś nazwał to, co czuję”.
„Myślałam, że tylko ze mną coś jest nie tak”.
Kolektyw, który wyrósł z doświadczenia „nie znikąd”
Dołącza Oliwia, potem Ania. Nie szukam idealnych CV, tylko ludzi, którzy znają smak wyobcowania z własnej historii. Tak zaczyna powstawać kolektyw Wszędzie Ważne – miejsce oparte na szczerości i zaufaniu.
Bez obietnic cudów. Za to z przestrzenią na to, by przestać udawać, że wybieranie siebie jest łatwe.
W 2023 roku łączymy psychologię z naturą. Powstaje pierwszy terapeutyczny wyjazd do lasu. Razem z Fundacją Mamy Podobnie prowadzimy ponad sto bezpłatnych konsultacji. Jedziemy na Slot Art Festival i festiwal Grajdół, by uczyć pierwszej pomocy psychologicznej.
Później kolejne kroki: współpraca z Fundacją Otwarty Jazdów, kąpiele leśne, festiwal dla kobiet Trampki, rozmowy o samotności w drodze i odwadze bycia sobą. Nawet trafiamy tam, gdzie psychologowie zwykle się nie pojawiają – byłyśmy na festiwalu muzycznym LAS.
Wędrujący Krąg i rozwijający się zespół
Jesienią rodzi się Wędrujący Krąg – bezpłatna przestrzeń samopomocy. Każde spotkanie jest piękne i wymagające. Coraz wyraźniej czujemy, że skala rośnie, a z nią pytanie: jak wzrastać, nie tracąc czułości?
Dołącza Pola. Rozwijamy ofertę: diagnoza ADHD, inkluzywne podejście do seksualności, praca z tematami emigracyjnymi. Nasza misja staje się coraz jaśniejsza – wspierać ludzi w ruchu, z całym bogactwem ich przeżyć.
Wiosną 2025 dołączają kolejne psycholożki: Marysia, Michalina i Natalia – każda z własną historią emigracji, własnymi mapami „pomiędzy”. Dzięki nim jeszcze mocniej możemy skupić się na wspieraniu emigrantów, digital nomadów i osób, które „żyją marzeniem”, a jednocześnie niosą w sobie samotność, niepewność czy poczucie niedopasowania.
Czym jest Wszędzie Ważne dzisiaj?
Dziś Wszędzie Ważne to nie tylko ja. To zespół specjalistek i kolektyw, który łączy rzetelną psychologię z wrażliwością na doświadczenie bycia w drodze.
Nie obiecujemy szybkich transformacji. Raczej: „możemy razem przyjrzeć się temu, co w tobie żywe, kiedy wybierasz siebie, nawet jeśli wcale nie jest ci łatwo”.
Wierzymy, że nie chodzi o to, by przestać czuć się innym. Chodzi o to, by być ważnym najpierw dla siebie, wtedy można poczuć się „jak w domu” wszędzie.
Czasem wracam myślami do tamtej sceny: druga w nocy, ciemny pokój, ekran telefonu, oferty mieszkań w obcych krajach. Z tamtej samotności wyrosło miejsce, które jest dziś nasze.
Z autostopu, z fal, z historii, które nie mieściły się w normach.
Jeśli podczas czytania pojawia się u Ciebie myśl: „to trochę o mnie”, to bardzo możliwe, że to miejsce jest też dla Ciebie.
Psychoterapia nie jest po to, by cię zmienić
tylko by dać Ci miejsce, w którym możesz odłożyć ciężar życia „pomiędzy” krajami, językami i rolami. W towarzystwie, w którym możesz próbować, mylić się i zaczynać od nowa. To nie kolejny cel do odhaczenia, ale decyzja, że chcesz sprawdzić, jak to jest czuć się ważną dla siebie osobą wszędzie tam, gdzie aktualnie jesteś.
