Proszenie o pomoc na emigracji. Dlaczego nie jest powodem do wstydu?

Autor: Anna Łabuz - Błaszczak

Wiele osób mierzy się z sytuacjami, które są dużym wyzwaniem. Rada, obecność drugiego człowieka, konkretna pomoc albo zwyczajne: „Rozumiem, też tak miałxm” mogą być kojące w trudnych chwilach.

Trudno poradzić sobie samemu nie dlatego, że jesteśmy słabi, ale dlatego, że nie jesteśmy w stanie przejść przez wszystko bez drugiego człowieka obok.

Teoretycznie o tym wiemy. Potrafimy powiedzieć bliskiej osobie, że nie musi ze wszystkim radzić sobie sama, ale kiedy to my mamy przyznać: „Nie radzę sobie”, „Potrzebuję pomocy”, „Nie jest mi dobrze” – coś nas zatrzymuje.

Szczególnie wtedy, gdy trudność dotyczy życia, które sami wybraliśmy. Na przykład emigracji.

Proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości

Wyobraź sobie, że bliska Ci osoba mówi, że od miesięcy czuje się samotna, nie odnajduje się w nowym kraju i coraz częściej myśli o powrocie. Czy uznasz ją za słabą? Czy pomyślisz, że poniosła porażkę?

Prawdopodobnie nie. Być może poczujesz troskę i ulgę, że wreszcie o tym powiedziała.

Dlaczego więc sobie nie dać takiego samego prawa?

Proszenie o pomoc wymaga rozpoznania własnych granic i pokazania czegoś, co najchętniej ukrylibyśmy przed światem. Nie wiemy, na ile zostaniemy zrozumiani, czy nasze doświadczenie nie zostanie zbagatelizowane ani jak nasze decyzje zostaną ocenione.

Właśnie dlatego powiedzenie: „Potrzebuję pomocy” nie przeczy samodzielności. Może być aktem odwagi – wyborem prawdy o własnym doświadczeniu zamiast podtrzymywania obrazu, który jest wygodny dla innych.

„Przecież samx tego chciałxś”

Emigracji często towarzyszy określona opowieść – lepsza praca, większe możliwości, miłość, przygoda albo życie bliższe naszym wyobrażeniom. Bliscy żegnają nas, ktoś zazdrości nam odwagi, ktoś zapewnia, że na pewno sobie poradzimy.

A potem okazuje się, że oprócz nowych możliwości są też samotne wieczory. Język, w którym nie potrafimy jeszcze wyrazić wszystkiego, co czujemy. Relacje budowane od początku. Tęsknota za ludźmi, miejscami i codziennością, której wcześniej nie uważaliśmy za szczególnie ważną.

Zamiast powiedzieć: „Jest mi trudno”, zaczynamy sami ze sobą negocjować: „Przecież to była moja decyzja”, „Inni mają gorzej”, „Nie mam prawa narzekać”, „Tyle osób chciałoby być na moim miejscu”, „Wszyscy mi kibicowali. Nie mogę ich zawieść”.

Trudność sama w sobie może być bolesna. Jeszcze bardziej izoluje jednak przekonanie, że nie powinniśmy jej doświadczać.

Czym jest wstyd?

Jedną z emocji, które mogą zatrzymywać przed szukaniem wsparcia, jest wstyd.

W psychologii zalicza się go do emocji samoświadomościowych. Żeby pojawił się wstyd, nie tylko musimy czegoś doświadczać, lecz także spojrzeć na siebie i ocenić, czy spełniamy określone normy i oczekiwania.

„Jakx powinnxm być?”

„Jak widzą mnie inni?”

„Czy nadal zasługuję na ich akceptację?”

Wstyd pojawia się więc w przestrzeni między tym, jacy jesteśmy, a tym, jacy – według nas lub naszego otoczenia – powinniśmy być.

Na emigracji może to być rozbieżność między „Miałam stworzyć sobie lepsze życie” a „Jestem samotna i nie wiem, czy chcę tutaj zostać”.

Dobrze pokazuje to różnica między poczuciem winy a wstydem.

Poczucie winy mówi: „Zrobiłxm coś niewłaściwego”. Wstyd mówi: „To ja jestem niewłaściwx”.

Nie myślimy już: „Przechodzę przez trudny moment”, lecz: „Nie nadaję się do życia za granicą”. Nie: „Czuję się samotnie”, tylko: „Nie umiem budować relacji”. Trudność przestaje być doświadczeniem i zaczyna stawać się częścią naszej tożsamości.

Wstyd próbuje chronić nasze miejsce w grupie

Z perspektywy ewolucyjnej wstyd może pełnić funkcję społeczną. Ostrzega nas przed zachowaniem lub ujawnieniem informacji, które mogłyby obniżyć naszą wartość w oczach innych i zagrozić przynależności do grupy.

Jego komunikat brzmi: „Jeśli inni zobaczą tę część mnie, mogą przestać mnie szanować, cenić albo chcieć mieć ze mną kontakt”.

Wstyd nie jest więc psychiczną „usterką”. Próbuje chronić więź. Problem polega na tym, że robi to, skłaniając nas do ukrywania trudności. Z biegiem czasu takie ukrywanie może pozbawić nas właśnie tej bliskości, której najbardziej potrzebujemy.

Co więcej, nie potrzebujemy rzeczywistego obserwatora, aby się wstydzić. Wystarczy, że wyobrazimy sobie reakcję rodziny, przyjaciół czy społeczności: „Co powiedzą, jeśli wrócę?”, „Pomyślą, że mi się nie udało”, „Przecież samx wybrałxś takie życie”.

Z czasem cudza ocena może zostać uwewnętrzniona. Najpierw obawiamy się, że inni zobaczą w nas kogoś słabego, a później sami zaczynamy tak o sobie myśleć. Wstyd zewnętrzny – lęk przed cudzym spojrzeniem – zamienia się we wstyd wewnętrzny: przekonanie, że rzeczywiście jesteśmy niewystarczający.

Jak rozpoznać wstyd?

Wstyd nie zawsze przychodzi jako wyraźna myśl: „Wstydzę się”. Czasami najpierw odczuwamy go w ciele. Spuszczamy wzrok, napinamy się, czerwienimy, pochylamy głowę albo nagle chcemy zmienić temat. Pojawia się potrzeba ukrycia się, wycofania z rozmowy, a nawet stania się niewidzialnym.

Może też uruchamiać różne strategie obronne. Jedna osoba przestanie odbierać telefony i będzie zapewniać rodzinę, że wszystko jest dobrze. Inna zacznie jeszcze intensywniej pracować, by udowodnić sobie i światu, że odniosła sukces. Ktoś podporządkuje się oczekiwaniom otoczenia, a ktoś inny zareaguje złością, krytyką lub umniejszaniem trudności innych.

Wstyd nie zawsze wygląda więc jak wycofanie. Może przybrać postać perfekcjonizmu, nadmiernej samodzielności i ciągłego udowadniania swojej wartości.

Dlaczego emigracja daje wstydowi tak dużo przestrzeni?

Wyjazd rzadko jest wyłącznie zmianą adresu. Towarzyszą mu oczekiwania – zarówno nasze, jak i osób, które zostały w kraju.

To miał być nowy początek – rozwój, spełnienie marzeń, lepsze życie.

Rodzina widziała przygotowania, przyjaciele żegnali nas przed wyjazdem. Być może sami długo opowiadaliśmy o tym, jak będzie wyglądała nasza przyszłość. Kiedy rzeczywistość okazuje się inna, pojawia się bolesny rozdźwięk między „tak miało wyglądać moje życie” a „tak wygląda teraz”.

Wysyłamy więc rodzinie zdjęcia z podróży, opowiadamy o pracy i planach na weekend, a na pytanie: „Co u Ciebie?” odpowiadamy: „Wszystko dobrze”.

Nie mówimy, że od miesięcy nie mamy z kim porozmawiać, nie czujemy się u siebie i coraz częściej myślimy o powrocie.

Im dłużej podtrzymujemy historię, że wszystko się udało, tym trudniej powiedzieć coś, co do niej nie pasuje.

Na emigracji spotykają się też różne kulturowe przekonania dotyczące emocji i pomocy. W jednym środowisku rozmowa o trudnościach oznacza odpowiedzialność, w innym może zostać uznana za słabość albo „wynoszenie prywatnych spraw na zewnątrz”. Mechanizm wstydu jest obecny w wielu kulturach, ale to otoczenie w dużej mierze uczy nas, czego powinniśmy się wstydzić.

Jak działa spirala wstydu?

Najpierw pojawia się trudność: samotność, problemy w pracy, brak przynależności, tęsknota albo myśli o powrocie. W ślad za nią przychodzi interpretacja: „Nie powinno tak być. Inni sobie radzą. To ze mną jest coś nie tak”.

Pojawia się wstyd, więc ukrywamy swoje doświadczenie i nie prosimy o pomoc. Zostajemy z problemem sami, a samotność zaczyna dostarczać „dowodów” na potwierdzenie tej historii – „Skoro nie mam tutaj przyjaciół, nie umiem budować relacji”, „Skoro nadal tęsknię, nie nadaję się do życia za granicą”, „Skoro chcę wrócić, poniosłxm porażkę”.

Problem narasta, a wraz z nim rośnie wstyd. Im bardziej się wstydzimy, tym mniej o sobie mówimy. Im mniej mówimy, tym trudniej innym zauważyć, że potrzebujemy ich obecności.

Co osłabia wstyd?

Nie zawsze wystarczy powiedzieć: „Nie mam czego się wstydzić”. Wstyd nie jest jedynie błędnym poglądem, który można usunąć logicznym argumentem. Jest doświadczeniem społecznym, relacyjnym i cielesnym.

Pomaga oddzielenie doświadczenia od tożsamości: „Jest mi trudno” zamiast: „Jestem beznadziejnx”, „Czuję się samotnie” zamiast: „Nie umiem budować relacji”, „Rozważam powrót” zamiast: „Poniosłxm porażkę”.

Znaczenie ma również samowspółczucie: życzliwe odnoszenie się do siebie i dostrzeganie, że trudności są częścią ludzkiego doświadczenia. To także zauważanie emocji bez całkowitego utożsamiania się z nimi. Nie oznacza ono pobłażliwości czy rezygnacji z odpowiedzialności. Pozwala przestać karać się za to, że cierpimy.

Wstyd słabnie też, gdy jesteśmy w bezpiecznej relacji. Kiedy pokazujemy komuś to, co chcieliśmy ukryć, i nie spotykamy się z odrzuceniem, zyskujemy nowe doświadczenie: „Mogę powiedzieć, jak naprawdę się czuję, i nadal być akceptowanx”.

Jak poprosić o pomoc?

Nie trzeba od razu opowiadać wszystkiego każdej osobie, która jest nam bliska. Mamy prawo zdecydować, komu ufamy, ile chcemy powiedzieć i jakiego rodzaju wsparcia potrzebujemy.

Pierwszym krokiem może być jedna prawdziwa odpowiedź na zwyczajne pytanie: „Co u Ciebie?” – „Wiesz co, ostatnio wcale nie jest mi łatwo”.

Pomoc może oznaczać rozmowę z przyjaciółką, telefon do rodzica, powiedzenie partnerowi: „Nie czuję się tutaj dobrze” albo spotkanie z osobami, które przechodzą przez podobne doświadczenia. Czasami będzie nią rozmowa z psychologiem – szczególnie, jeśli trudności trwają długo, nasilają się lub wpływają na codzienne funkcjonowanie.

Jeśli nie potrafisz jeszcze poprosić o pomoc, nie oznacza to, że brakuje Ci odwagi. Być może milczenie przez długi czas było sposobem, który pozwalał Ci się chronić. Czasem początkiem jest samo przyznanie przed sobą: „Nie chcę już zostawać z tym samx”.

Można być wdzięcznym za życie na emigracji i jednocześnie tęsknić. Można kochać miejsce, w którym się mieszka, i czuć się w nim samotnie. Można samodzielnie podjąć decyzję o wyjeździe, a później potrzebować wsparcia. Można też zmienić zdanie i wrócić.

Wszyscy mierzymy się z trudnościami. Nie wszyscy musimy mierzyć się z nimi samotnie.

Bibliografia:

George, C. (2025). Attachment, shame, and trauma. Brain Sciences, 15(4), 415. https://doi.org/10.3390/brainsci15040415

Landers, M., & Sznycer, D. (2022). The evolution of shame and its display. Evolutionary Human Sciences, 4, e45. https://doi.org/10.1017/ehs.2022.43

Neff, K. D. (2023). Self-compassion: Theory, method, research, and intervention. Annual Review of Psychology, 74, 193–218. https://doi.org/10.1146/annurev-psych-032420-031047

Saraiya, T., & Lopez-Castro, T. (2016). Ashamed and afraid: A scoping review of the role of shame in post-traumatic stress disorder (PTSD). Journal of Clinical Medicine, 5(11), 94. https://doi.org/10.3390/jcm5110094

Sznycer, D., Xygalatas, D., Agey, E., Alami, S., An, X.-F., Ananyeva, K. I., Atkinson, Q. D., Broitman, B. R., Conte, T. J., Flores, C., Fukushima, S., Hitokoto, H., Kharitonov, A. N., Onyishi, C. N., Onyishi, I. E., Romero, P. P., Schrock, J. M., Snodgrass, J. J., Sugiyama, L. S., . . . Tooby, J. (2018). Cross-cultural invariances in the architecture of shame. Proceedings of the National Academy of Sciences, 115(39), 9702–9707. https://doi.org/10.1073/pnas.1805016115

Tangney, J. P., Stuewig, J., & Mashek, D. J. (2007). Moral emotions and moral behavior. Annual Review of Psychology, 58, 345–372. https://doi.org/10.1146/annurev.psych.56.091103.070145