Przyjemność – Dlaczego warto pielęgnować swoje potrzeby emocjonalne i nie pozbawiać się doznań, które nas cieszą?

Zdrowie psychiczne

Każdy przypadek jest indywidualny, dlatego pamiętaj, że artykuły nie zastąpią terapii!
Jeśli potrzebujesz wsparcia zarezerwuj spotkanie tutaj!

Autor: Kasia Makarewicz

R, jak Rozkosz.

Najpierw jest intensywnie.

Mocno nabieram powietrza i głośno wzdycham, gdy ze mnie wychodzi.

Cały ten stres, to napięcie w barku i w mocno zaciśniętej szczęce.

Rozluźniam dłonie, pozwalam im falować wzdłuż swojego ciała, jakbym dookoła malowała obraz innej siebie. Czuję przepływ krwi pulsującej, aż po same palce.

Robi mi się gorąco.

Pierwsza kropelka potu powoli ścieka pomiędzy moimi piersiami. Druga zaplątała się w małych włoskach na karku.

Mocno bije mi serce. Coraz mocniej.

Słyszę jego ciężki oddech i widzę jej drżące mięśnie, gdy mocno wygina swoją miednicę do przodu.

To już ostatnia pozycja przed błogim zakończeniem.

Ostatnie ruchy przed zastygnięciem, z którego wybudzi mnie miękki głos mężczyzny szepczący cicho jak najczulszy kochanek, który z jakichś przyczyn, jednak musi zbudzić nas ze snu:

„A teraz powróćcie do swojego oddechu, zacznijcie z powrotem powoli ruszać palcami, potem nadgarstkami, kostkami…”.

Shavasana. Końcowa, relaksacyjna faza jogi.

Napełniająca mnie spokojem i ciepłem jak orgazm, jak gorąca herbata i miękki koc po trekkingu w górach. Jak pierogi z grzybami mojej babci, które od świąt czekały specjalnie na mnie w zamrażalniku.

Słowem: przyjemność.

Ciałoczułość – ​​pozwolić sobie na większą radość z ciała, dotyku i zmysłów.

Przyjemność jest nierozerwalnie związana z ciałem. Ze zmysłami. Jak Flip i Flap. Jak Bonnie i Clyde. Jak szyszynka i melatonina. Żeby ją odczuwać, trzeba tego ciała używać. A nasze społeczeństwo i kultura zdaje się nam wysyłać zupełnie odwrotny komunikat. Mówi, że ciało ma wyglądać. Odpowiednio się prezentować. Wpisywać w kanony. Mieścić w standardowych wymiarach. Mniej ważne staje się to, jakie doznania dzięki ciału jesteśmy w stanie odczuwać. Ważniejsze jest trzymać je pod kontrolą, na wodzy. Nie puścić przypadkiem jak wciągniętego brzucha – wchodząc w końcu do domu po całym dniu stwarzania pozorów.

Prawdopodobnie masz albo miałaś kiedyś koleżankę, która bez wcześniejszej depilacji okolic bikini nie poszłaby z Tobą na plażę. Ważniejsze byłoby dla niej to, co mogliby pomyśleć o niej inni nad swój własny odpoczynek, nad swoją własną rozrywkę. Albo poszłaby, ale nie mogąc do końca się wyluzować i co jakiś czas, sprawdzając, czy aby na pewno nic jej nie widać. Może być tak, że poznałaś kobiety, które wchodzą do wody, ale bez zamoczenia głowy. Nie dlatego, że byłoby im za zimno, tylko dlatego, że za dużo czasu zajęłoby im układanie włosów na nowo.

Ja sama znam dziewczyny, które chciałyby chodzić na basen, bo kochają pływać – ale boją się pokazać w stroju kąpielowym. Dziewczyny, które chciałyby całkowicie skupić się na rozkoszy płynącej z seksu, ale z tyłu głowy wciąż upewniają się, czy nie za bardzo w danej pozycji widać im fałdki czy inne rozstępy, cellulity, nielubiane znamiona, wstaw dowolne. I wreszcie dziewczyny z wszelkiego rodzaju zaburzeniami odżywiania, dla których przyjemność czerpana z jedzenia staje się wrogiem, największym z przekleństw. Produkty spożywcze zamiast smaków i zapachów przywodzą na myśl liczbę kalorii. Bo kto powiedział, że chodzi o to, żeby było przyjemnie? Żeby ucztować, w zwyczajny sobotni poranek otwierać czekoladki trzymane na specjalną okazję, brać dokładkę i mieć wielki apetyt na życie? Zbyt przyjemne mogłoby się skończyć karą. Zbyt rozkoszne grzechem. Chcemy czy nie – takiej narracji, charakterystycznej dla naszego kościoła katolickiego, zostaliśmy masowo poddani w naszym kręgu kulturowym. 

Piszę o kobietach, ale mężczyźni oczywiście również doświadczają niepewności w kontekście swojego ciała, problemów z odczuwaniem przyjemności, także zmagają się z zaburzeniami odżywiania. Ale od nich nie wymaga się nieskazitelności. Nie wymaga się perfekcji. O ich ciałach kultura mówi: mają być funkcjonalne: silne, sprawne, gibkie. O naszych: mają ładnie pachnieć, płynąć mlekiem i miodem, mają przede wszystkim wyglądać, cieszyć oko.

Czytaj też: Ciałopozytywność, co oznaczają zasady bodypositive. 

GUILTY PLEASURE – Czy powinniśmy czuć się winni za nasze przyjemności?

Nie wiem, co gorsze: manipulować ludźmi poprzez strach czy wstyd. Ale o ile do strachu można się jeszcze jako tako ze ściśniętym gardłem przyznać, to o wstydzie się niestety z reguły milczy. A on w ciszy potrafi się rozrastać i dawać coraz większe przerzuty.

Z czego więc to wynika, że oglądanie Hotelu Paradise, Love is Blind, czy innego Love never lies uznawane jest za tzw. guilty pleasure? Dlaczego słuchanie w samotności Bajmu albo oglądanie przez godzinę małych kapibar, pand czy innych kotków nie jest nazywane przyjemnością, ale grzeszną przyjemnością? Kiedy zaczęliśmy się wstydzić drobnych rozrywek, które umilają nam czas odpoczynku, sprawiają, że zapominamy o codziennych zmartwieniach? Czy w dzisiejszych czasach chwila odpoczynku dla naszego układu nerwowego, moment kompletnej beztroski, stan bezproduktywności to przestępstwo? Wina? Grzech? Wstyd?

Bezproduktywność. Może właśnie w tym słowie drzemie klucz do rozwiązania tej zagadki. Może w systemie skupionym tak bardzo na podwajaniu kapitału, nieustannym rozwoju, poszerzaniu narzędzi i zasobów (a niekoniecznie wcale horyzontów) oglądanie piąty raz Króla Lwa jest występkiem? Niedopasowaniem? Bo przecież równie dobrze w tym czasie można by wystawić stare rzeczy na Vinted. Włączyć wreszcie ten kurs, który się kupiło i nigdy nie otworzyło. Mam poczucie, że obecnie wiele osób próbuje ten lęk przed bezproduktywnością zagłuszyć robieniem kilku rzeczy naraz, rozstrajaniem całkowicie swojej uwagi.

Zajmowanie się ogródkiem? Oczywiście, czemu nie! Ale, że miałabym po prostu tak sam na sam zostać ze swoimi myślami, jak mogę w tym czasie się czegoś więcej nauczyć? Co to to nie! Dawaj mi tu Siri nowy audiobook albo popularny podcast. Oglądanie komedii romantycznej? Fajnie, ale ta sterta ubrań się sama nie wyprasuje. Odpalaj to, a ja włączę żelazko.

Czy naprawdę TRZEBA SOBIE ZASŁUŻYĆ?

Jak przestać oceniać swoje upodobania i czerpać z nich satysfakcję.

Wciąż panuje przekonanie, że przyjemność jest nagrodą za harówę. Im większa męczarnia, tym na większy bonus od życia można sobie pozwolić. Ale nic nie ma za darmo. Gratis. Nie możesz sobie tak po prostu usiąść i odpocząć. Tak sobie usiąść i odpocząć to przecież strata czasu. A czas wolny to już zwłaszcza potrafi wywołać w nas dziwnego rodzaju niepokój. „Że niby czym się tak zmęczyłeś” – brzmią w nas głosy starszych pokoleń. Otóż wszystkim: hałasem, światłem niebieskim, nadmiernym bodźcami, multitaskingiem, dedlajnami, nieprzepracowaną traumą, sezonowym spadkiem nastroju, rosnącą inflancją.

Nie potrzebujemy konkretnego uzasadnienia słuszności naszej potrzeby. Potrzeba ma to do siebie, że jeśli się w nas pojawia, sygnalizuje konkretne braki, które powinni zostać nadrobione, ponownie wypełnione. Osoba wrażliwa na bodźce dźwiękowe będzie potrzebowała odpocząć po koncercie, mimo że był on przecież z kategorii: nagrody. Ktoś inny, odrobi taką emocjonalną pracę na swojej sesji terapeutycznej, że będzie potrzebował pójść do domu i się położyć.

Dzięki odpoczywaniu wtedy, kiedy nasze ciało o to prosi, zapobiegamy wypaleniu i innym zaburzeniom zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Śpieszmy się odczuwać przyjemność, bo nigdy nie wiemy, czy odkładanie jej na bok przez lata nie sprawi, że na koniec nie będziemy nawet w stanie jej poczuć. Bo nie starczy nam czasu.

Czytaj też: Wewnętrzne dziecko czym jest i jak je w sobie odnaleźć.  

Bez wstydu i skrępowania, bo nie ma złych przyjemności.

„Nie mam czasu na seks” – śpiewała kiedyś Maria Peszek. “Albo ochoty” – powiedział ktoś, kto stracił zainteresowanie swoim partnerem albo samym seksem. “Nie daję sobie przyzwolenia, aby ją mieć”. Albo “gotowa jestem zadowalać partnera, ale wzbraniam się przed tym, żeby on poświęcił swój czas i uwagę, aby zadowolić mnie” – dodał ktoś, kto z zasady więcej dawał, niż brał.

Wiele jest możliwych konfiguracji, które sprawiają, że życie seksualne zanika. Wiele jest czynników, które mogą powodować, że trudniej nam osiągać tego rodzaju przyjemność (o tym może następnym razem). Ale skupmy się na tym, o którym opowiada Marta Niedźwiecka w swoim podcaście „O zmierzchu”. Mówi w nim o tym, że tak naprawdę chodzi o pośpiech. A dokładniej mówiąc, jego brak. 

By rozluźnić ciało i zanurzyć się całkowicie w takie doświadczenie, potrzeba nam dłuższej chwili. 

Trzeba być uważnym i receptywnym. Gotowym do przyswajania tego co przychodzi z zewnątrz.

Jest różnica pomiędzy jedzeniem a smakowaniem. Zaspokajaniem popędu i kochaniem się.

Nawet najlepszy kawałek sernika, zjedzony w biegu na pociąg, traci swój smak. Nawet najpiękniejszy spektakl obejrzany wówczas, gdy głową jest się gdzieś indziej, traci na swoim blasku.

Dlatego jeśli dotarłaś do końca tego newslettera,

zrób mi tę przyjemność z łaski swojej.

I pomyśl o Twojej.

Znajdź ją.

A potem ją sobie zrób.

I jeszcze długo po, delektuj się świadomością, że mogłaś.

Że wszyscy mogą.

Że Ty masz do tego prawo.

Prawo do przyjemności.

Zapisz się i otrzymaj nasz bezpłatny przewodnik!

Odnajdź siebie — jak poczuć się “jak w domu”, gdziekolwiek jesteś?

Praktyczny przewodnik stworzony przez psycholożki, które same poznały wartość życia na styku kultur. Znajdziesz w nim konkretne ćwiczenia i transformacyjne pytania, które pomogą Ci stworzyć własną definicję "bycia u siebie" - niezależnie od miejsca na mapie.

* Pobierając za darmo nasz Ebook, zapisujesz się jednocześnie na nieodpłatny Newsletter, w którym dzielimy się z Tobą wiedzą z zakresu zdrowia psychicznego. Newsletter może zawierać również informacje o prowadzonej przez nas działalności w ramach Wszędzie Ważne (w tym informacji handlowych), informacji o naszych usługach, o nowych funkcjonalnościach naszej Strony internetowej i Gabinetu psychologicznego online, o organizowanych wydarzeniach czy informacji o prowadzonych kampaniach edukacyjnych (organizowanych najczęściej z wykorzystaniem mediów społecznościowych, takich jak Instagram, Facebook czy TikTok)